Zbliżają się święta. Czuć to wyraźnie...niestety nie po rodzinnej atmosferze, zapachach z kuchni czy porządkach świątecznych ale po ilości ludzi w hipermarketach, sklepach i sklepikach. Ameryka zawitała do nas na całego - komercja, komercja i jeszcze raz komercja. Jak ja tęsknię za czasami kiedy byłem dzieckiem.....
Niestety zabieganie przedświąteczne również i mnie nie omija. Dodatkowo nałożyły się na to fakt rozpoczęcia przeze mnie pracy w nowej fabryce (błękitno-żółtej). Teraz to dopiero czasu nie mam!
Dlatego też nowych wieści brak (lub prawie brak):
Wiedźma - od środy nie daje znaku życia :(
Kot - od piątku nie daje znaku życia (w piątek przegraliśmy ostatnie spotkanie w tym roku w piłkę :( Może przyszły tok lepiej się zacznie!
Truskawka - ma sie chyba nie najgorzej - choć pogoda ostatnio okropna i na dworze chlapa przez co wizualnie zapewne wiele traci.
Ja - poszukuję dodatkowych 24 godzin w dobie albo zaginionych 6 par rąk, które na pewno gdzieś mi zginęły!
Życzę wytrwania w gorączce przedświątecznej i do następnej notki! Papatki